JAK SKUTECZNIE LECZYĆ ALKOHOLIZM

1. Alkoholizm jako choroba

To, że alkoholizm jest chorobą, jest bardzo istotną informacją dla osoby uzależnionej, która cierpi i nie potrafi poradzić sobie  z tym problemem sama, pomimo stosowania różnych sposobów nie przynoszących pożądanego efektu. Jedną z istotnych cech tej choroby jest to, że jest niezawiniona wbrew powszechnie panującemu przekonaniu społecznemu, iż jest to wynik słabej woli i własnego wyboru. Inne ważne cechy tej choroby to:

Jest postępująca czyli rozwija się w czasie i przechodząc przez poszczególne fazy nasila się.

Jest chroniczna czyli nieuleczalna, przewlekła, nieodwracalna chociaż można ją zatrzymać poprzez zastosowane leczenie, na które jest najbardziej podatna z chorób chronicznych.

Jest śmiertelna jeśli nie zatrzyma się jej poprzez leczenie.

Jest chorobą pierwotną, jako że stanowi przyczynę (podłoże) wielu innych chorób.

Potocznie mówi się, że alkoholizm jest:

Chorobą emocji - alkoholik nie potrafi na trzeźwo radzić sobie z uczuciami. Kiedy się czegoś boi pije „dla kurażu”. Kiedy coś go dręczy „zalewa robaka”. Pije kiedy czuje się samotny i odrzucony, po wypiciu „zbliża się do ludzi”. A w miarę postępów choroby samo picie i jego skutki stwarzają coraz więcej powodów do lęku, rozpaczy, samotności, wstydu, wyrzutów sumienia, które usiłuje zagłuszyć pijąc i tak powstaje błędne koło uzależnienia. Osoba uzależniona ulega psychologicznemu mechanizmowi nałogowego regulowania uczuć, czyli pijąc szybko zmienia nastrój nie zmieniając sytuacji, która go wywołała.

Chorobą  kontroli – osoba uzależniona od alkoholu nie panuje nad swoim piciem, a w konsekwencji nad swoim życiem. Pomimo zdarzających się przerw w piciu, gdy sięga po pierwszy kieliszek nigdy nie wie ile wypije i kiedy skończy pić, w rezultacie czego pojawia się destrukcja we wszystkich obszarach życia.

Chorobą zaprzeczeń – w miarę rozwoju choroby konsekwencje picia stają się coraz bardziej dotkliwe więc pojawiają się różne myśli, które mają na celu zafałszować prawdziwy obraz rzeczywistości, tworząc system zaprzeczania i iluzji. Alkoholik zaprzecza faktom, minimalizuje, obwinia innych za swoje picie, racjonali- zuje, prześmiewa, snuje nierealne plany na przyszłość, koloryzuje przeszłe zdarzenia itp. Wszystko to oddala go od prawdy aby mieć „alibi” dla siebie i innych oraz nie dostrzegać istoty problemów, które się pojawiają.

A więc alkoholik pije, bo nie umie żyć inaczej, nie jest w stanie wyrwać się ze spirali, która wciąga go w coraz silniejsze uzależnienie. On nie wybiera nałogu lecz staje się jego ofiarą.

2. Na czym polega leczenie alkoholizmu?

Ponieważ uznano alkoholizm za chorobę chroniczną, celem leczenia jest, aby chory radził sobie bez alkoholu, potrafił utrzymywać abstynencję i funkcjonował poprawnie w życiu, nie zaś aby mógł pić „tak jak wszyscy”, w sposób kontrolowany.
Leczenie osoby uzależnionej od alkoholu dzieli się na trzy etapy: detoksykacja (odtrucie), terapia podstawowa i terapia pogłębiona.

Tak zwany „detoks” czyli oddział leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych,  jest placówką medyczną skupioną na usunięciu z organizmu chorego skutków zatrucia alkoholem. Ze względu na dramatyczny stan somatyczny pacjentów, bardziej nastawiony jest na ratowanie życia niż na psychoterapię. Część „detoksów” prowadzi zajęcia edukacyjne, mające na celu wzbudzenie motywacji do leczenia nałogu. Na tym etapie wszystko, co konfrontuje chorego z negatywnymi skutkami picia i utrudnia mu podtrzymywanie przekonania, że „wszystko jest w porządku”, sprzyja decyzji o podjęciu leczenia. Dlatego mówi się, że alkoholik musi sięgnąć dna, żeby się od niego odbić. To znaczy, że do podjęcia decyzji o terapii konieczne jest zderzenie z przykrą rzeczywistością własnego alkoholizmu i jego skutków.

Wstępem do psychoterapii alkoholika jest wzbudzanie motywacji do podjęcia leczenia.

Etap terapii podstawowej charakteryzuje się dużą intensywnością zajęć terapeutycznych z przewagą zajęć grupowych nad indywidualna pracą z terapeutą. Terapia w ośrodku stacjonarnym obejmuje od sześciu do ośmiu tygodni zajęć terapeutycznych, w grupie liczącej od siedmiu do czternastu osób. Spotkania w grupie obejmują omawianie zadanych wcześniej prac pisemnych, uczestnictwo w mini wykładach, zajęciach warsztatowych, oglądanie i analizę filmów edukacyjnych. Dzieje się tak dlatego, że leczenie uzależnienia od alkoholu polega w przeważającej części na psychoterapii i psychoedukacji, czyli wpływaniu na psychikę chorego za pomocą nowych wiadomości, rozmów, zachęcaniu do zmiany sposobu myślenia, przeżywania i zachowań.

Etap terapii podstawowej ma dwa cele:

Pierwszy to analiza destrukcji alkoholowej. Polega na uświadamianiu pacjentom skutków ich nałogowego picia w różnych sferach życia. Zajęcia psychoedukacyjne dostarczają podstawowej wiedzy z tego zakresu, natomiast psychoterapeutyczne konfrontują chorego z istotnymi faktami z jego historii, w których ważną rolę odgrywał alkohol. Pacjenci mają samodzielnie opisywać sytuacje ze swojego życia, w których dostrzegają negatywne skutki picia oraz dzielić się emocjami, które w związku z tym przeżywają. Celem tych zajęć jest zmiana nasta- wienia chorego do jego dotychczasowych nałogowych zachowań, uwypuklenie ich drama-tycznych skutków i odblokowanie „zapijanych” wcześniej uczuć.

Drugim celem tego etapu jest nauka umiejętności potrzebnych do trzeźwego życia. Celem zajęć terapeu- tycznych jest wyposażenie pacjenta w wiedzę i umiejętności ułatwiające zacho- wanie abstynencji od alkoholu oraz powrót do „normalnego” funkcjonowania psychologicznego i społecznego. Najczęstsze tematy zajęć to: radzenie sobie z głodem alkoholu, zapobie -ganie nawrotom choroby, radzenie sobie z emocjami, budowanie i korzystanie z sieci wsparcia, organizacja czasu, asertywność – ze szczególnym uwzględnieniem treningu asertywnych zachowań abstynenckich (głównie odmawiania alkoholu).

W tej fazie terapii zajęcia są zorientowane na przyszłość. Pacjenci w oparciu o dotychczasowe doświadczenia planują zmiany w zwyczajach, zachowaniach, podejściu do problemów, kontaktach z ludźmi. Mają one przybliżyć ich do nowej, podstawowej wartości w życiu – trzeźwości. Osobę, która tak kieruje swoim życiem, aby trzeźwość w zachowaniach, myśleniu i uczuciach była na pierwszym miejscu, nazywamy trzeźwiejącym alkoholikiem.

Kiedy kończy się pierwszy etap terapii, pacjent jest dopiero na początku procesu zdrowienia. Jego decyzja o trzeźwieniu jest krucha, a nowe podejście do życia umiejscowione jest bardziej „w głowie” niż w działaniach.

Dlatego konieczny jest drugi etap leczenia. Bez niego, kiedy uzależniony od alkoholu przerywa leczenie po wyjściu z ośrodka terapeutycznego, najdalej po kilku miesiącach następuje powrót do picia, często niestety z większą intensywnością. Pacjenci mówią później, że „odrabiali straty”. Aby do tego nie doszło, konieczne jest dalsze leczenie.

Następny etap nazywany terapią pogłębioną odbywa się w trakcie spotkań indywidualnych z terapeutą, grupą wsparcia oraz warsztatów tematycznych. Na tym etapie celem pacjenta jest wprowadzenie zmian w życie, ich utrwalenie i stopniowe usamodzielnienie się w zakresie radzenia sobie z nałogiem oraz dotarcie do przyczyn leżących u podłoża uzależnienia, co jest podstawą efektywnego trzeźwienia.

Etap ten trwa około dwudziestu dwóch miesięcy! Razem z fazą terapii podstawowej tworzy dwuletni okres leczenia alkoholika.  Długi czas trwania fazy pogłębionej wynika nie tylko z głębokości problemów, jakie wymagają przepracowania, ale też z konieczności skonfrontowania chorego z ryzykiem nawrotu choroby.    W tym czasie wiele osób przeżywa sygnały nawrotu choroby, a wytrwałe uczestnictwo w terapii pozwala im uchronić się od zapicia.

 

PRZYCZYNY  UZALEŻNIENIA

Aby zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie są podatni na uzależnienie, musimy przyjrzeć się neurobiologii uzależnienia. Wiadomo już, że w proces uzależnienia zaangażowanych jest kilka istotnych obwodów mózgu. Takich, bez których życie byłoby niemożliwe. Uzależnienie „przechwytuje”, czy też rozwija się w następują- cych obwodach:

1. Obwód motywacji i nagrody. Nie podejmujemy żadnego działania, jeśli nie mamy ku temu motywacji. Odpowiada  za to neuroprzekaźnik  dopamina.  Bez obwodu motywacji i dopaminy ludzkie życie jest niemożliwe. Naukowcy uważają, że u podstawy neurobiologicznych mechanizmów uzależnienia leżą zaburzenia aktywności neuronów dopaminergicznych w ośrodkowym układzie nerwowym, które tworzą układ nagrody.

Substancje psychoaktywne, jak alkohol, nikotyna, kanabinoidy, kokaina, czy amfetamina, zwiększają ilość dopaminy uwalnianej z zakończeń neuronów i tym samym pobudzają układ nagrody. Zwiększona ilość tego neuroprzekaźnika jest odczuwana jako przyjemność, pobudzenie, satysfakcja, a także euforia.

 Inne substancje endogenne to endorfiny nazywane hormonami szczęścia. Kiedy doświadczamy satysfakcji z seksu lub jedzenia, mamy wyższy poziom endorfin. Czy układy endorfinowe służą nam tylko po to żeby dobrze się pobawić w weekendy? Nie, pełnią one istotna rolę w życiu człowieka. Uśmierzają  ból. Alkohol, heroina i morfina łagodzą ból w podobny sposób. Endorfiny regulują też układ odpornościowy i uczestniczą w szeregu procesów organizmu. Dają nam poczucie nagrody i przyjemności. Najważniejsze jednak, co endorfiny robią w kontekście przetrwania gatunku, to utworzenie więzi między niemowlęciem a rodzicem. Bez nich rodzice nie okażą czułości dziecku, zaś dziecko nie będzie chciało przywiązać się do rodziców. Jedynym, co utrzymuje niemowlę ssaka przy życiu jest troskliwa obecność rodzica. Jeśli dziecko nie jest zaniepokojone brakiem  rodzica, rodzic nie otrzyma sygnału, by przybyć dziecku z pomocą. Endorfiny są kluczowe dla uczucia miłości. Nazywane są nawet „molekułami miłości”.  Tak więc mózgowy obwód motywacji, nagrody i miłości jest zaangażowany w uzależnienie.

 

2.  Kolejny jest obwód regulacji emocjonalnej. Środki psychoaktywne służą jako antydepresanty. Uzależnieni ludzie nie potrafią regulować swoich emocji. Do tego potrzebny jest w mózgu dojrzały mechanizm, zapewniający równowagę między tym, co dzieje się wokół nas, a naszymi reakcjami emocjonalnymi. Jeśli np. dzieje się coś złego, nie paraliżuje mnie to, a gdy dzieje się coś dobrego, nie popadam w manię. Nazywa się to samoregulacją emocjonalną bądź regulacją afektu.  Ten mechanizm nie działa u uzależnionych (co widać wyraźnie na skanach mózgów), a to oznacza, że używają oni środków psychoaktywnych do regulowania swoich emocji.

3. Ci, którzy nie rozumieją uzależnienia, mówią o nim w kategoriach wyboru. Impulsy, które nami powodują, wypływają z niższych ośrodków mózgu, zaś rolą kory mózgo- wej jest nie tyle inicjacja, co hamowanie  naszych działań. Aby zahamować nieadekwatne do danej sytuacji impulsy, potrzebujemy odpowiednio rozwiniętych ku temu obwodów mózgowych. Stykamy się z tym na co dzień, kiedy odczuwamy impulsy, by zachować się nieodpowiednio do sytuacji, ale powstrzymujemy się, gdyż coś mówi nam „stop”. Proces ten odbywa się nieświadomie. Uzależnienie to nie tyle kwestia wolności woli, co możności powstrzmania się od impulsu. Uzależniony nie jest w stanie powiedzieć „nie”. Nie dysponuje on owym obwodem kontroli impulsów.

 

4. Wreszcie, obwód regulacji stresu.  Kiedy rośnie poziom kortyzolu,  wzrasta też skłonność do uzależnie- nia. Jeśli podamy uzależnionemu kortyzol, jego głód alkoholowy nasili się.

 Badania pokazują wyraźnie, że stres jest najsilniejszym  bodźcem inicjacji bądź nawrotu uzależnienia. 

Te cztery obwody: motywacji, nagrody, miłości, regulacji emocjonalnej, hamowania impulsów, regulacji stresu, są poważnie upośledzone w mózgu uzależnionego. Dlaczego tak jest?  Wielu wierzy, że to kwestia genów. Np. ojciec pije, dziecko też, więc alkoholizm dziedziczy się w genach. Nic bardziej mylnego. To, że przypadłość występuje rodzinnie, nie oznacza, że jest genetyczna. Można przekazać pewne cechy biologiczne bez udziału genów, np. przez naruszenie konstytucji hormonalnej dziecka we wczesnym okresie życia. Wpajając dziecku jakieś typy postępowania lub obarczając je ciężkim stresem, możemy wpłynąć na rozwój jego mózgu i zachowania bez udziału genów. Historia rodzinna nie ma znaczenia, jeśli coś jest zdetermino- wane genetycznie. Otóż ludzki mózg rozwija się pod wpływem interakcji z otoczeniem; bodźce środowisko- we włączają i wyłączają geny.

Większość rozwoju mózgu człowieka zachodzi po urodzeniu. Po urodzeniu rozmiar mózgu zwiększa się o 80%, a większość tego dzieje się w pierwszych trzech latach życia. Z początkiem czwartego roku życia ludzkie ciało ma 19% rozmiaru dorosłego, zaś mózg ma 80% rozmiaru dorosłego. Ta niezwykła ekspansja obwodów mózgowych w pierwszych trzech latach życia zachodzi pod wpływem środowiska. Te obwody, które otrzymają odpowiednie bodźce, rozwiną się  prawidłowo, natomiast pozostałe obumrą.  Obwody motywacji i nagrody, regulacji emocjonalnej, kontroli impulsów oraz regulacji stresu również wymagają odpowiedniego środowiska do prawidłowego rozwoju. A środowiskiem tym jest obecność zaangażowanego emocjonalnie, stale dostępnego, niezestresowanego, troskliwego opiekuna. Jeśli tego zabraknie mózg dziecka nie rozwinie się prawidłowo. Obecność opiekuna jest istotna nie tylko po narodzinach, ale również w okresie życia płodowego. Stany emocjonalne rodzica odbijają się na rozwoju mózgu dziecka. Dzieci, których matki cierpiały na depresję przez pierwszy rok po porodzie, mają nieprawidłowy poziom kortyzolu w wieku lat trzech.

Jeśli zbadamy jak wyglądało dzieciństwo niektórych uzależnionych pacjentów, przekonamy się, że nie tylko brakowało im warunków rozwoju, ale mieli wręcz warunki szkodliwe. Ludzie, którzy powinni byli zapewnić im opiekę, sami doświadczali tylu cierpień, że nie byli w stanie nie traumatyzować swoich dzieci. Ktoś zapyta: „A co z tymi, których nie maltretowano, a jednak się uzależnili?”. Po pierwsze, większość z tych, którzy popadli w najcięższe uzależnienia, była maltretowana – potwierdza to statystyka i praktyka. Po drugie natomiast, w życiu dziecka dwie rzeczy mogą pójść nie tak, jak powinny:

1. kiedy dziecko doświadcza czegoś, czego nie powinno, np. maltretowania.      

2. lub kiedy nie doświadcza ono tego, czego powinno doświadczyć.

A tym, czego w naszej kulturze wiele dzieci nie doświadcza (mimo iż nie są maltretowane), jest obecność niezestresowanego, dostępnego emocjonalnie opiekuna. 

W dzisiejszych czasach cały stres spada  na rodziców, którzy najczęściej muszą obydwoje pracować, by utrzymać dom. Ludzki niedojrzały mózg dziecka musi mimo wszystko nawiązać z kimś więź ze względu na naszą bezradność w niemowlęctwie i dzieciństwie. Do kogo więc przywiążą się nasze dzieci? Do tego, kto jest w pobliżu, czyli do grupy rówieśniczej. Stają się dla siebie wzorami do naśladowania. W takim środowis- ku dzieci nie uczą się bezpiecznie, wyłączają się emocjonalnie i doświadczają mnóstwo bólu. Sięgają więc po stymulanty, by się pobudzić. Odczuwają nudę, ponieważ zdławiły swoje emocje z powodu utraty więzi z rodzicami. Nie dlatego, że rodzice są źli, ale dlatego, że nasza kultura nie wspiera już rodzicielstwa. Stąd bierze się podatność na uzależnienia. Literatura przedmiotu potwierdza, że kiedy dzieci są dla siebie wzorca- mi, ryzyko uzależnień rośnie. Jeśli chodzi o uzależnienia w formie zachowań – nie ma żadnej różnicy. W uza- leżnieniu od zachowań to nie dane zachowanie daje satysfakcję, ale ten sam mechanizm neurofizjologiczny, który napędza alkoholika czy narko- mana.  Każde uzależnienie behawioralne odbywa się w owych omówio- nych wcześniej obwodach mózgu. Uzależnienie od substancji i od zachowań ma ten sam mechanizm neuro- chemiczny. Niezależnie, czy to seks, hazard, jedzenie, zakupoholizm – skany ukazują aktywność tych samych regionów mózgu. Proces uzależnienia ma charakter uniwersalny, a to oznacza, że żyjemy w bardzo uzależnio- nym społeczeństwie.

Uzależnieni mogą zmienić swoje życie, ponieważ mózg – mimo wczesnych uszkodzeń – jest w stanie tworzyć nowe połączenia,  ale potrzebne są ku temu odpowiednie warunki. Jeśli więc traktujemy ich ze współczuciem, tworzymy im korzystne warunki rozwoju i obdarzamy miłością. Chociaż nie możemy wyka- zać istnienia miłości, to widzimy jednak konsekwencje jej braku. Jedną z nich jest uzależnienie.

Kończąc zaznaczę, że uzależnienie to także kwestia duchowości. Uzależniony czuje się bardzo osamotnio- ny. To, czy dawniej w coś wierzył, nie ma znaczenia, bowiem teraz nie wierzy w nic. Jego fundamentalne przekonanie mówi, że jest sam na świecie, nikt mu nie pomoże, i że nie wytrzyma ani chwili bez kolejnej dawki ulgi. To kwestia duchowości. Gdybyśmy mieli więź z innymi, z naszym prawdziwym Ja, z tym, co uniwersalne we wszechświecie, nikt nie czułby się osamotniony. Mając do czynienia z uzależnieniem, musimy pamiętać o aspekcie duchowym. Podsumowując, wierzę, że jeśli zrozumiemy uzależnienie, jego uniwersalność i ludzkie oblicze, cierpienie, którym jest ono spowodowane i jakie przynosi, jeśli zaangażuje- my wspólnie nasze serca, umysły, wiedzę naukową i współczucie, to nie tylko zapewnimy uzależnionym lepszą opiekę, ale uczynimy społeczeństwo bardziej humanitarnym.

 

             Autor                                         

Marek Harasimowiczi  - Terapeuta Uzależnień 
 
            Ukończył Szkołę Psychoterapii Uzależnień przy Centrum  Psychoterapii i Psychoedukacji Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Uzależnień w Czarnym Borze, akredytowaną przez Państwową Agencję do Spraw Rozwiązywania Problemów  Alkoholowych.

 


Comments (0)


Pozostaw komentarz

Pola oznaczona * są wymagane. Twój email nie będzie opublikowany ani udostępniony.

KATAGORIE

printFrom: http://terapie.net.pl/pomoc-dla-rodzin/2019-10-29/jak-skutecznie-leczyc-alkoholizm.html
Accessibility statementStrona domowaSite mapSzukajContactUp
Adres: http://terapie.net.pl/pomoc-dla-rodzin/2019-10-29/jak-skutecznie-leczyc-alkoholizm.html